Trwają poszukiwania półrocznej Madzi, a właściwie ciała dziecka.
Nie do wiary! Matka dziecka, która w moich oczach od początku była podejrzana, podała kolejną wersję:dziecko
wypadło jej z rąk i zmarło.
Ciekawe jest to, że matka nie wskazuje miejsca zakopania dziecka, a miejsca tego poszukują policjanci i robią to już kilka godzin.
Nie po raz pierwszy dostrzegam, że w naszym prawie oskarżony, lub potencjalnie oslarżony ma prawa, których nie ma poszkodowany, lub ofiara.
Dlaczego policja nie zmusza matki dziecka, aby wskazała miejsce, a naraża państwo, a więc nas podatników
na koszta poszukiwania przez policję?
Informacje na temat zaginionej Magdy oraz poszukiwania ciała dziecka podawane są cały czas na tvpinfo.



Poza tym trudno jest zmusić kogoś, żeby wskazał miejsce schowania zwłok, jeśli chował je po ciemku działając w afekcie.
I jeszcze jedno. Jeśli do tego parku chodzą na spacer ludzie z psami to znaczy, że tych zwłok tam może nie być.
Coś mi się dzidzi, że ona jest po prostu chora :(